Przejdź do głównej zawartości

Posty

Kawał książki

  szybko wyjął złoty amulet, który nosił na piersiach, i szepnął: -    Ucieknijcie, złe słowa na pustynią... Oddalcie się i nie róbcie szkody sprawiedliwym!... Co też wygaduje wasza dostojność!... - rzekł głośniej, tonem wyrzutu. -    Dostojny Mefres mówi prawdę - odezwał się Mentezufis. Głowa by cię zabolała i żołą- dek, gdyby ludzkie wargi mogły powtórzyć bluźnierstwa, jakie dziś usłyszeliśmy od tego młodzieniaszka. -   Nie żartuj, proroku - oburzył się arcykapłan Sem. - Prędzej uwierzyłbym, że woda płonie, a powietrze gasi, aniżeli w to, że Ramzes dopuszcza się bluźnierstw... -   Robił to niby po pijanemu - wtrącił złośliwie Mefres. -   Choćby nawet. Nie przeczę, że jest to książę lekkomyślny i hulaka, ale bluźnierca!... -    Tak i myśmy sądzili - mówił Mentezufis. - A tak byliśmy pewni, że znamy jego charak- ter, iż gdy wrócił ze świątyni Hator, przestaliśmy nawet rozciągać nad nim kontroli... -   Żal ci było złota na opłacanie dozorców - wtrącił Me
Najnowsze posty

Pisarskie koło

 , niech przyjdzie do mego domu, gdzie wszystko będzie przygotowane, i nasza znajomość nie narazi mnie na plotki kumoszek z całej ulicy.” Poszedł tedy książę Satni za panną Tbubui na górne piętro do jej pokojów, których ściany były wyłożone lapisem lazuli tudzież bladozielonawą emalią. Było tam wiele łóżek pokrytych królewskim płótnem i niemało jednonożnych stolików zastawionych złotymi pucharami. Je- den z pucharów napełniono winem i podano go księciu, a Tbubui rzekła: „Bądź łaskaw, napij się”. Na co książę odparł: „Wiesz przecie, że nie przyszedłem na wino.” Niemniej jednak za- siedli do uczty, podczas której Tbubui miała na sobie długą, nieprzezroczystą szatę, zapiętą pod szyję. Gdy zaś odurzony książę chciał ją pocałować, odsunęła go i odparła: „Dom ten będzie twoim domem. Pamiętaj jednak, że nie jestem ulicznicą, lecz kobietą niewinną. Jeżeli więc chcesz, ażebym była ci posłuszną, zaprzysięgnij mi wierność i zapisz twój majątek.” „Więc niech przyjdzie tu pisarz” - zawołał